Certyfikat A1 a pellet 'no-name' z marketu — test
Zimą 2024 roku, dokładnie 14 listopada, kupiliśmy trzy losowe worki pelletu w gliwickich marketach budowlanych. Chcieliśmy sprawdzić na własne oczy, czy różnica w cenie rzędu 45 złotych na tonie faktycznie przekłada się na mniejszą robotę przy kotle. Wyniki tego prostego doświadczenia pokazały, że to, co tanie w sklepie, staje się uciążliwe już po pierwszej dobie palenia w mroźny dzień.
Jak przygotowaliśmy nasz test porównawczy
Do testu wykorzystaliśmy nasz kocioł 5 klasy o mocy 12 kW, który na co dzień ogrzewa część biurową przy ul. Zwycięstwa 14. Zakupiliśmy 3 worki pelletu o wadze 15 kg każdy z trzech różnych sieci handlowych. Każdy worek kosztował od 16.40 zł do 18.20 zł. Dla porównania użyliśmy naszej własnej produkcji Drozturkomur z certyfikatem A1, którą wytwarzamy z czystych trocin sosnowych bez dodatku kory czy piasku. Cały test trwał równe 72 godziny, podczas których mierzyliśmy czas pracy podajnika oraz temperaturę spalin.
Każdy rodzaj paliwa wsypywaliśmy do dokładnie wyczyszczonego zasobnika. Przed każdą próbą kocioł był odkurzany, a popielnik ważony na wadze elektronicznej z dokładnością do 0.1 grama. Ważne było, aby warunki zewnętrzne były podobne, więc testy prowadziliśmy dzień po dniu, przy średniej temperaturze na zewnątrz oscylującej w okolicach -2.4 stopnia Celsjusza. Nie szukaliśmy teorii, interesowała nas czysta praktyka i to, ile razy użytkownik musi zejść do kotłowni, żeby wyczyścić palnik.
Oprócz spalania, sprawdziliśmy też twardość granulatu. Pellet z marketu nr 2 kruszył się w dłoniach już przy lekkim nacisku, co sugeruje dużą ilość pyłu w worku. Pył to wróg podajnika ślimakowego, bo potrafi go zablokować w najmniej odpowiednim momencie, zazwyczaj około 3 nad ranem, gdy temperatura w domu zaczyna gwałtownie spadać. W naszym teście pellet Drozturkomur zachował pełną strukturę, co jest kluczowe dla płynnego dozowania paliwa przez sterownik kotła.
To, co tanie w sklepie, staje się uciążliwe już po pierwszej dobie palenia w mroźny dzień.

3.2% popiołu kontra standard A1
Norma A1, której trzymamy się w Drozturkomur, rygorystycznie określa, że zawartość popiołu nie może przekraczać 0.7%. W naszym teście pellet marketowy z najniższej półki cenowej osiągnął wynik 3.2%. W praktyce oznacza to, że z każdych spalonych 100 kilogramów paliwa zostają ponad 3 kilogramy odpadu. Przy mroźnej pogodzie, gdy dom spala 25-30 kg na dobę, popielnik wypełnia się po brzegi w mniej niż 4 dni. To wymusza częste wizyty w kotłowni i brudną robotę z wynoszeniem pyłu, który pyli na całe pomieszczenie.
Dla porównania, nasz pellet A1 zostawił po 72 godzinach spalania zaledwie 340 gramów popiołu. Jest to pył o konsystencji mąki, który można wykorzystać w ogrodzie jako nawóz pod rośliny kwasolubne. Różnica jest kolosalna, bo przy czystym paliwie popielnik wystarczy opróżnić raz na 14-17 dni, w zależności od zapotrzebowania na ciepło. Właściciele domów o powierzchni około 140 m2 docenią to szczególnie w styczniu i lutym, kiedy każda oszczędność czasu przy obsłudze pieca jest na wagę złota.
Problem z dużą ilością popiołu w pelletach 'no-name' wynika z faktu, że producenci często dodają do trocin zmielone resztki płyt meblowych, korę drzewną, a czasem nawet drobny piasek, który zwiększa wagę worka. Piasek podczas spalania nie znika – on się topi i tworzy twardą skorupę na palniku. Nasz test wykazał, że już po 44 godzinach na palniku testowym utworzył się spiek, który ograniczył dopływ powietrza, co drastycznie obniżyło sprawność kotła i zwiększyło zużycie opału o około 14%.

Spieki i awarie zapalarki ceramicznej
Największym zagrożeniem przy paleniu paliwem niskiej jakości nie jest wcale popiół, ale tzw. szlaka lub zgorzel. Podczas testu pelletu z marketu nr 1 zaobserwowaliśmy, że na ruszcie palnika tworzy się twardy, szklisty nalot. Jest to wynik spalania zanieczyszczeń mineralnych w temperaturze powyżej 1100 stopni Celsjusza. Taki spiek blokuje otwory napowietrzające palnik, przez co płomień staje się czerwony i dymiący. W efekcie kocioł nie może osiągnąć zadanej temperatury, a wentylator pracuje na maksymalnych obrotach, zużywając więcej prądu.
Taki spiek jest też zabójczy dla zapalarki ceramicznej. W kotłach 5 klasy automatyka próbuje kilkukrotnie rozpalić paliwo, jeśli czujnik ognia nie wykryje płomienia. Jeśli otwory są zatkane szlaką, gorące powietrze z zapalarki nie dociera do pelletu. Zapalarka grzeje się wtedy do czerwoności, co skraca jej żywotność o ponad połowę. Nowa zapalarka to koszt rzędu 184 PLN plus robocizna serwisanta, co natychmiast niweluje rzekome oszczędności z zakupu tańszego pelletu o wątpliwym pochodzeniu.
W Drozturkomur dbamy o to, by trocina była odpylona mechanicznie jeszcze przed procesem granulacji. Dzięki temu w naszym paliwie nie ma piasku ani ziemi, które dostają się do drewna podczas transportu dłużycy z lasu. Podczas całego 72-godzinnego cyklu na naszym pellecie ruszt pozostał całkowicie drożny. Po wygaszeniu kotła wystarczyło go lekko przetrzeć szczotką, aby wyglądał jak nowy. To gwarantuje, że kocioł odpali za pierwszym razem, nawet jeśli sterownik zaprogramuje tryb oszczędny z częstym wygaszaniem.
Nowa zapalarka to koszt rzędu 184 PLN, co natychmiast niweluje oszczędności z zakupu tańszego opału.

Ekonomia spalania: Kaloryczność vs cena
Liczby na workach często obiecują 18-19 MJ/kg, ale nasze pomiary wilgotnościomierzem pokazały inną rzeczywistość. Pellet z marketu nr 3 miał wilgotność na poziomie 9.2%, podczas gdy nasz pellet Drozturkomur trzymał stabilne 6.4%. Te 3% różnicy to woda, którą musimy odparować wewnątrz komory spalania, zanim drewno zacznie oddawać ciepło. To czysta fizyka – energia, która powinna ogrzać wodę w kaloryferach, zostaje zużyta na osuszenie paliwa w trakcie jego spalania.
Przeliczając to na konkretne pieniądze: aby uzyskać taką samą ilość ciepła z wilgotnego pelletu marketowego, kocioł musiał pobrać o 2.8 kg paliwa więcej na każdą dobę pracy. Przy obecnych cenach, realny koszt ogrzewania domu pelletem 'no-name' okazał się o 7% wyższy niż w przypadku korzystania z certyfikowanego pelletu A1. W skali całego sezonu grzewczego, który w Gliwicach trwa zazwyczaj od października do końca kwietnia, różnica w wydatkach może wynieść nawet 430-510 złotych na korzyść droższego, ale lepszego paliwa.
Warto też zwrócić uwagę na kolor granulatu. Pellety z marketów były ciemnobrązowe, co sugeruje dodatek dębiny lub kory, albo po prostu przypalenie materiału podczas produkcji w zbyt wysokiej temperaturze. Ciemny pellet często ma więcej ligniny, ale też trudniej się rozpala. Nasz jasny pellet sosnowy Drozturkomur zapala się w ciągu 110-140 sekund, co minimalizuje zużycie energii przez kocioł i redukuje emisję dymu w pierwszej fazie pracy, co jest istotne dla zachowania czystości komina.

Jak rozpoznać dobry pellet bez laboratorium
Nie każdy ma w domu wagę analityczną, ale jest kilka prostych sposobów na sprawdzenie jakości opału. Pierwszy to test wody: wrzuć kilka granulek do szklanki z letnią wodą. Dobry pellet A1, jak ten od Drozturkomur, powinien szybko napęcznieć i opaść na dno jako czyste włókno drzewne. Jeśli na powierzchni wody zobaczysz tłuste plamy, oznacza to dodatek lepiszczy chemicznych lub olejów. Jeśli na dnie zostanie osad w postaci piasku – uciekaj od tego sprzedawcy, bo zniszczysz sobie palnik.
Drugi test to zapach. Prawdziwy pellet drzewny po otwarciu worka pachnie świeżym tartakiem, żywicą lub suchym drewnem. Pellety z marketów, które testowaliśmy, często miały specyficzny, kwaśny zapach, przypominający starą płytę wiórową lub wilgotną piwnicę. Zapach chemii podczas palenia to sygnał, że do powietrza, którym oddychasz Ty i Twoi sąsiedzi, dostają się szkodliwe związki. W Gliwicach i okolicach coraz częściej straż miejska kontroluje dym z kominów, a palenie zanieczyszczonym pelletem może skończyć się mandatem.
Na koniec sprawdź ilość pyłu na dnie worka. W Drozturkomur przesiewamy pellet dwukrotnie przed pakowaniem. W testowanych próbkach z marketu znaleźliśmy od 180 do 320 gramów czystego pyłu na 15-kilogramowy worek. Ten pył osiada na czujnikach optycznych w kotle, przez co sterownik 'głupieje' i wyrzuca błędy braku ognia. Inwestując w czyste paliwo, inwestujesz przede wszystkim we własny spokój i brak konieczności zaglądania do piwnicy w niedzielne popołudnie.



